Felieton: O Pegasusie, dzieciństwie i pewnym smoku

Felieton: O Pegasusie, dzieciństwie i pewnym smoku

W czasach, gdy praktycznie codziennie pojawiają się newsy o tym, ile w danej grze będzie leveli, sekretów, a nawet jak wygląda ostatni boss, z rozrzewnieniem wracam myślami do okresu p.hd.e. (przed HD erą), zwłaszcza do pierwszej połowy lat 90.

Wówczas w polskich domach królował Pegasus, konsola będąca podróbką japońskiej platformy Famicom. Ale czy ktoś miał o tym pojęcie? Liczyły się gry, wymiana kartridżów na targu (te zawiedzione miny, gdy okazywało się, że naklejka na karcie lekko mija się z prawdą), opcja 2 Players (a nie dzisiejszy bezpłciowy online z obcymi ludźmi).

Złota piątka, srebrna czwórka, 168in1. Masa wspomnień. Pierwsze włączenie Dizzy pamiętam do dziś. Przygoda zaczynała się w jego domu. Zebrałem klucz, otworzyłem drzwi i... Przepadłem. Wspinanie się do mieszkającej wyżej rodziny, zbieranie gwiazdek, wycieczka do kopalni i spływ w beczce – nie, nie byłem przygotowany na taką grę. Podobnie zresztą jak na jej poziom trudności. Brak solucji czasem powodował frustrację, ale częściej jednak dumę z samodzielnego rozwiązania jakiejś zagadki. Rozmowy na placu zabaw, jak przejść smoka silnie pobudzały wyobraźnię. Wszystkie pomysły okazywały się jednak nieskuteczne. Do dziś nie wiem, czy w ogóle da się go zabić.

Znajduję Dizzy na YouTube, prawie dwie godziny nagrania. Przewijam do odpowiedniego momentu. Ok, już wiem, po dwudziestu latach zagadka zostaje rozwiązana. Magii w tym jednak za grosz. Po prostu biernie obserwuję, jak ktoś przechodzi jedną z gier bliskich mojemu sercu. Szybko i mechanicznie, bez straty życia. Nie stając nigdzie, nie zachwycając się pełnym uroku światem. Bezemocjonalnie.

Wpadam na pomysł ściągnięcia gry i samodzielnego jej przejścia. Ale czy jestem w stanie odtworzyć te same emocje, które towarzyszyły mi za dzieciaka? Rezygnuję, to już zamknięty rozdział w moim życiu gracza. Nigdy jej już nie przejdę.

Wczytuję portal konsolowy i przeglądam wiadomości. Screeny pięknie odwzorowanego Paryża końca XVIII w. z nowego Assassina, prezentacja systemu oświetlenia w Resident Evil HD, porównanie GTA5 na XOne i PS4...

Dzisiaj na każdą grę jestem przygotowany.

 

Marek Tański

Poleć artykuł

Komentarze